od 16,99 zł
Czas wysyłki:24 godziny (wysyłka od pon. do czw.)
Stan magazynowy:
Wysokość sadzonki (mierzona bez doniczki):5–15 cm
Rozmiar doniczki:P9
Stanowisko:słoneczne
Gleba:przepuszczalna, uboga, mineralna, najlepiej zasadowa
Docelowa wysokość:30 cm
Kwitnienie:od maja do czerwca
Mrozoodporność:–40°C
Zimowanie:bezproblemowe w gruncie
Producent:Exotic Factory
Sprawdź, jak pakujemy rośliny do wysyłki:tutaj
Darmowe wsparcie w uprawie:kupując tę roślinę, otrzymujesz 60 dni wsparcia w uprawie
Kupujesz tę roślinę i na konto wpada 15 punktów. Niby drobiazg, ale od takich drobiazgów zaczynają się zniżki na kolejne zakupy w naszym zielonym sklepie. Warunek? Musisz być zalogowanym Klientem. Inaczej system udaje, że Cię nie zna. Więcej o programie lojalnościowym dowiesz się > tutaj <

Jeżeli uważasz, że ogród powinien być przewidywalny jak instrukcja składania mebli z Ikei, to mamy złą wiadomość. Aster alpejski najwyraźniej nie dostał tego memo. W tej ofercie występuje w miksie kolorów, więc kupując sadzonkę, nie wiesz dokładnie, czy trafisz na kwiaty fioletowe, białe czy niebieskie. To trochę jak ogrodnicza loteria, tylko nagrodą nie jest siedem milionów, lecz całkiem urocza bylina. Nadal brzmi uczciwie.
Aster alpejski to niewielka bylina o zdecydowanie większych ambicjach niż sugeruje jej rozmiar. Tworzy niskie, zwarte kępki, nad którymi w okresie kwitnienia pojawiają się pojedyncze, koszyczkowate kwiaty przypominające małe stokrotkowe słońca. Tyle że zamiast klasycznej bieli dostajesz tutaj paletę: fiolet, błękit albo biel.
Mały rozmiar nie oznacza małego efektu. Aster alpejski świetnie sprawdza się na obrzeżach rabat, w ogrodach skalnych, na murkach, skarpach i wszędzie tam, gdzie wysokie byliny nie mają czego szukać. Nie potrzebuje sceny wielkości lotniska. Wystarczy mu kawałek dobrze nasłonecznionego miejsca.
A kiedy zakwitnie? Nagle okazuje się, że ta niepozorna kępka miała całkiem sporo do powiedzenia.
Dobra wiadomość: to nie jest bylina, która wymaga instrukcji obsługi grubszej niż encyklopedia medycyny ratunkowej. Potrzebuje kilku podstawowych rzeczy, a później najlepiej pozwolić jej robić swoje.
Zdrową sadzonkę astra alpejskiego o wysokości 5–15 cm w doniczce P9.
I tutaj mały, ale istotny szczegół: to miks kolorów. Sadzonka może zakwitnąć na fioletowo, biało albo niebiesko. Konkretnego koloru nie wybierzesz, bo aster alpejski najwyraźniej uważa, że w ogrodnictwie odrobina hazardu jeszcze nikogo nie zabiła.
Kolor poznasz dopiero wtedy, gdy roślina zakwitnie. Możesz więc dostać fiolet, możesz dostać biel, możesz dostać błękit. A jeśli kupisz kilka sadzonek, masz szansę stworzyć całkiem ciekawy zestaw bez konieczności projektowania rabaty z linijką i arkuszem kalkulacyjnym.

Zależy, kiedy je złapiesz. Każda roślina ma swój zegar biologiczny i nie zamierzamy jej robić botoksu na siłę tylko dlatego, że akurat kliknąłeś/kliknęłaś „kup teraz”. Pod zdjęciem poglądowym zawsze masz info, kiedy fotka została zrobiona – żeby nikt nie był zaskoczony, że bananowiec w styczniu nie wygląda jak z folderu biura podróży.
Nie pędzimy roślin w szklarniach tylko po to, żeby wyglądały „instagramowo”. Takie oszustwa kończą się źle – roślina wyjeżdża z efektem wow, a w Twoim ogrodzie robi efekt „RIP”. My wolimy, żeby do Ciebie trafiła w formie adekwatnej do pory roku i żeby żyła dłużej niż Twoja ostatnia dieta cud.
Dodatkowo – bo ogrodnictwo to nie pokaz mody, tylko biologia – część roślin przechodzi u nas regularne zabiegi pielęgnacyjne. Wiosną krzewy i pnącza są przycinane, żeby się lepiej zagęszczały i rozkrzewiały, a trawy ozdobne są ścinane na kilka-kilkanaście centymetrów od ziemi, żeby mogły wystartować w sezonie z nową, zdrową masą liści. Innymi słowy: czasem zobaczysz roślinę po fryzjerze. I dobrze – to znaczy, że robimy to, co dla niej najlepsze.
Zdarza się też coś bardzo przyziemnego: kartony mają swoje granice tolerancji. Jeśli roślina jest zbyt wysoka, może zostać delikatnie przycięta przed wysyłką, o ile gatunek dobrze to znosi. Nie robimy tego z kaprysu ani dla sportu – po prostu roślina w całości nie zmieści się w pudełku, a teleportacji jeszcze nie opanowaliśmy.
Bo my nie traktujemy roślin jak towaru z przeceny. One tu żyją w luksusach, a nie walczą o życie jak paprotka w urzędzie gminy. Wysyłamy tylko te, które przeszły selekcję ostrzejszą niż casting do Top Model.
Rośliny wysyłamy od poniedziałku do czwartku, bez filozofii. Rośliny jadą jak VIP-y – szybko, bezpiecznie, z eskortą z tektury.
Aster alpejski (Aster alpinus) – mały himalaista, który urządza sobie lato na wysokości kilku centymetrówImię i nazwisko
Aster alpejski – niewysoka bylina, która najwyraźniej uznała, że skoro może rosnąć wysoko w górach, to 30 cm nad ziemią w ogrodzie też jej wystarczy. I jeszcze bezczelnie zakwita wtedy, gdy większość bylin dopiero zastanawia się, czy warto wstać z zimowego łóżka.
Alias naukowy
Aster alpinus. Rodzina astrowate (Asteraceae). I zanim ktoś zacznie się czepiać nazwy: tak, to naprawdę aster alpejski, choć w ogrodnictwie można spotkać także nazwę rodzajową Aster używaną szerzej dla podobnych roślin. Ten konkretny gatunek ma jednak własny zestaw zalet i nie potrzebuje podpierać się cudzym nazwiskiem.
Pochodzenie
Górskie rejony Europy i Azji, a także Ameryka Północna. Naturalnie spotykany na łąkach, skałach, kamienistych zboczach i innych miejscach, w których gleba nie ma zwyczaju zatrzymywać wody dla dobra ogrodnika. Czyli jego motto życiowe brzmi mniej więcej tak: dużo słońca, mało luksusów, świetny drenaż, temperatury z kategorii „normalny człowiek założy kurtkę”.
Specjalizacja zawodowa
Wczesne i efektowne kwitnienie. Aster alpejski tworzy pojedyncze koszyczki kwiatowe przypominające duże stokrotki – z żółtym środkiem i płatkami najczęściej fioletowymi, niebieskimi, różowymi lub białymi, zależnie od odmiany. Największy numer robi w maju i czerwcu, kiedy potrafi dosłownie obsypać się kwiatami. Nie czeka do sierpnia, nie robi kariery na jesieni. Wchodzi wcześnie, robi swoje i bardzo wyraźnie przypomina, że sezon ogrodowy zaczął się już jakiś czas temu.
Warunki pracy (uprawa)
Pełne słońce. Tutaj nie ma miejsca na negocjacje z cieniem. W półcieniu przeżyje, ale po co zmuszać alpejskiego specjalistę od słońca do życia jak piwniczny lokator? Gleba powinna być przepuszczalna, niezbyt ciężka i najlepiej mineralna. Najważniejszy jest dobry drenaż, szczególnie zimą. Aster alpejski zdecydowanie lepiej znosi okresowe przesuszenie niż wiecznie mokre korzenie.
Oczekiwania i wymagania
Niewielkie. Regularne podlewanie jest potrzebne głównie po posadzeniu oraz podczas długotrwałej suszy. Później potrafi całkiem nieźle radzić sobie sam. Nie potrzebuje żyznej ziemi ani nawożenia według kalendarza NASA. Nadmiar azotu może wręcz dać więcej liści kosztem kwiatów, więc nie próbuj robić z niego rekordzisty zielonej masy. On ma kwitnąć, nie pisać doktorat z produkcji liści. Po kwitnieniu warto usunąć przekwitłe kwiatostany, dzięki czemu roślina zachowuje schludniejszy wygląd i nie traci energii na niepotrzebne produkowanie nasion.
Odporność psychiczna (mrozoodporność)
Bardzo dobra. To bylina górska, więc polska zima nie robi na niej piorunującego wrażenia. Dobrze znosi mróz i zimuje w gruncie bez specjalnych zabezpieczeń. Znacznie większym zagrożeniem jest dla niej ciężka, mokra gleba zimą. Czyli znowu: nie mróz zabija alpejczyka, tylko ogrodnik, który postanowił urządzić mu bagno.
Doświadczenie i umiejętności (pokrój i wzrost)
Tworzy niskie, zwarte kępki o wysokości zwykle około 15–30 cm. Pędy kwiatowe wyrastają ponad rozetę liści i kończą się pojedynczymi, dużymi koszyczkami. Nie jest ekspansywnym potworem, który po trzech latach próbuje przejąć rabatę. Z czasem kępa może się powiększać, ale robi to znacznie bardziej kulturalnie. Dzięki niewielkim rozmiarom świetnie sprawdza się na skalniakach, murkach, obwódkach, w przedniej części rabat i wszędzie tam, gdzie większe byliny próbowałyby go po prostu zasłonić.
Ciekawostki z życia prywatnego
Jego kwiaty są atrakcyjne dla owadów zapylających, więc niewielka kępa potrafi być całkiem przydatnym przystankiem dla pszczół i innych owadów w okresie wiosenno-letnim. W naturze występuje na dużych wysokościach i w surowych siedliskach, co całkiem nieźle tłumaczy jego odporność. To nie jest roślina wychowana pod kloszem. Jej rodzinne strony mają skały, wiatr i temperatury, przy których człowiek zaczyna negocjować z kurtką.
Krótko mówiąc: aster alpejski nie potrzebuje żyznej ziemi, codziennego doglądania ani doktoratu z ogrodnictwa. Daj mu słońce, przepuszczalne podłoże i nie utop go z miłości, a odwdzięczy się masą kwiatów w momencie, kiedy ogród dopiero zaczyna nabierać tempa. Mały, odporny i konkretny. Taki górski typ, który nie robi wielkiego hałasu, tylko po prostu wchodzi i robi robotę.
Źródła:
https://plantfinder.mobot.org/PlantFinderDetails.aspx?taxonid=277145&isprofile=1&gen=Aster
https://www.rhs.org.uk/plants/1745/aster-alpinus/details
Pustka. Cisza. Zero recenzji. Przełam tę nudę – bądź pierwszy, który coś tu skrobnął.
Napisz recenzję do tego produktu, a otrzymasz od nas 200 punktów, które będziesz mógł/mogła wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Dotyczy to tylko Klientów zalogowanych i zarejestrowanych w naszym sklepie.

W Exotic Factory rośliny nie trafiają do sprzedaży dlatego, że coś akurat było zielone i stało pod ręką. Każda sadzonka zanim ruszy w świat, spędza trochę czasu w doniczce i robi jedną bardzo ważną rzecz: buduje porządny system korzeniowy. Taki prawdziwy. Nie „na słowo honoru”. Nasze rośliny powstają w polskiej produkcji i od pierwszych dni życia funkcjonują w normalnym klimacie. Dlatego wiosenne humory pogody, letnie upały czy zima z ambicjami arktycznymi nie są dla nich egzotyczną przygodą. To po prostu część życia. O kondycję roślin dbamy na każdym etapie uprawy, a zdrowotność produkcji pozostaje pod nadzorem Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN). Inspektorzy regularnie kontrolują naszą szkółkę, więc jakość naszych roślin nie opiera się wyłącznie na optymizmie i dobrej energii wszechświata.

Nasze rośliny nie wyruszają w podróż zapakowane „na szybko”, w stylu karton, trochę nadziei i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Każda sadzonka przed wysyłką przechodzi mały rytuał przygotowawczy. Doniczka jest stabilizowana, podłoże zabezpieczane, a sama roślina unieruchamiana tak, żeby w trakcie transportu nie próbowała wykonywać akrobatycznych figur wewnątrz kartonu. Roślina ma dotrzeć dokładnie w takim stanie, w jakim opuściła naszą szkółkę – bez niespodzianek i bez botanicznych puzzli do samodzielnego składania. A skoro już o podróży mowa — każda roślina ma również paszport rośliny, więc nie przemieszcza się po Polsce incognito. Dokument potwierdza jej pochodzenie i zdrowotność, a przy okazji pokazuje, że to nie jest anonimowa zielona istota z nieznanego źródła, tylko pełnoprawny obywatel świata roślin z oficjalnymi papierami.