Strona główna » Rośliny ozdobne » Drzewa i krzewy liściaste » PIERIS JAPOŃSKI LITTLE HEATH (Pieris japonica), andromeda japońska, zimozielony, kwitnący krzew ozdobny o dekoracyjnych liściach, sadzonka w doniczce
zimozielony pieris japoński rosnący w ogrodziekwitnienie pierisa japońskiegoPaszport roślin Pieris japonicalogo szkółki roślin ozdobnych Exotic Factory
zimozielony pieris japoński rosnący w ogrodzie
kwitnienie pierisa japońskiego
Paszport roślin Pieris japonica
logo szkółki roślin ozdobnych Exotic Factory

PIERIS JAPOŃSKI LITTLE HEATH (Pieris japonica), andromeda japońska, zimozielony, kwitnący krzew ozdobny o dekoracyjnych liściach, sadzonka w doniczce

Dostępność wysyłka
Dostępność:Aktualnie niedostępny
Dostępność wysyłka
Koszt wysyłki:

od 16,99 zł

Czas wysyłki:24 godziny (wysyłka od pon. do czw.)

Stan magazynowy:

Wysokość sadzonki (mierzona bez doniczki):10–15 cm

Rozmiar doniczki:P8

Stanowisko:słoneczne lub półcieniste

Gleba:kwaśna, wilgotna, próchnicza

Docelowa wysokość:50–100 cm

Kwitnienie:kwiecień

Mrozoodporność:–29°C

Zimowanie:bezproblemowe w gruncie; młode sadzonki mogą wymagać okrycia w większe mrozy

Producent:Exotic Factory

Sprawdź, jak pakujemy rośliny do wysyłki:tutaj

Darmowe wsparcie w uprawie:kupując tę roślinę, otrzymujesz 60 dni wsparcia w uprawie

Cena: 14,99 zł

Chwilowo niedostępny
Daj mi znać, jak wróci 🔥

dodaj do schowka

Kupujesz tę roślinę i na konto wpada 15 punktów. Niby drobiazg, ale od takich drobiazgów zaczynają się zniżki na kolejne zakupy w naszym zielonym sklepie. Warunek? Musisz być zalogowanym Klientem. Inaczej system udaje, że Cię nie zna. Więcej o programie lojalnościowym dowiesz się > tutaj <

  • Opis produktu
  • CV rośliny – sprawdź, czy pasuje do Twojego ogrodu!
  • Recenzje produktu (0)
zbliżenie na kolorowe liście pierisa japońskiego

Pieris japoński (Pieris japonica) Little Heath, czyli zimozielony krzew, który zmienia kolor zanim zdążysz się znudzić zielenią

sadzonka o wysokości 10–15 cm, doniczka P8

Pieris japoński pochodzi z Azji Wschodniej, ale najwyraźniej przyjechał do Europy z mocnym postanowieniem, żeby nie dostosowywać się do lokalnych standardów. Jest zimozielony, efektowny przez cały rok, wiosną obsypuje się kwiatami, a jego młode przyrosty potrafią być czerwone, bordowe, miedziane albo różowawe.

Brzmi jak roślina bez wad? No właśnie nie.

Pieris ma jedną bardzo ważną zasadę: chce kwaśnej gleby. Nie „najlepiej kwaśnej”. Nie „może być lekko kwaśna”. Kwaśnej. To przedstawiciel rodziny wrzosowatych, więc jeśli w ogrodzie masz różaneczniki, azalie, wrzosy czy borówki, pieris poczuje się jak w domu. Jeśli natomiast Twoja ziemia jest wapienna i zasadowa, pieris uprzejmie informuje, że nie będzie uczestniczył w tym eksperymencie. I bardzo dobrze. Rośliny też powinny mieć granice.

Pieris japoński Little Heath jest niewielkim, wolno rosnącym krzewem o gęstym, dekoracyjnym pokroju. Jego stare liście są ciemnozielone z białymi akcentami i błyszczące, ale największy wizualny cyrk zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się nowe przyrosty. Młode liście często mają intensywne czerwone, bordowe, miedziane lub różowawe zabarwienie, dzięki czemu krzew wygląda tak, jakby przez chwilę postanowił zostać rośliną egzotyczną.

Ale dodatkowe atrakcje zaczynają się wiosną. Na końcach pędów pojawiają się zwisające grona drobnych, dzwonkowatych kwiatów, przypominających miniaturowe konwalie. Tyle że zamiast dyndać samotnie gdzieś przy ziemi, wiszą całymi kiściami na zimozielonym krzewie.

Pieris japoński nie potrzebuje więc kwiatów wielkich jak talerze obiadowe, żeby zrobić w ogrodzie wrażenie. Wystarczą mu dziesiątki małych dzwoneczków i liście, które regularnie zmieniają kolor.

To jest właśnie jego numer.  Nie daje jednego efektu na trzy tygodnie, a potem nie znika z radarów do następnej wiosny. Przez cały rok trzyma liście, w sezonie wegetacyjnym pokazuje nowe, kolorowe przyrosty, a wiosną dorzuca kwiaty. Ma kilka asów w rękawie i nie musi wszystkich wyciągać jednocześnie.

Dlaczego warto mieć pierisa japońskiego w ogrodzie?

Bo jeśli już masz zamiar posadzić kolejny krzew ozdobny, możesz równie dobrze wybrać taki, który ma coś do powiedzenia.

  • Jest zimozielony – zimą nie znika i nie zamienia się w smutny patyk czekający na lepsze czasy.
  • Młode przyrosty są bardzo efektowne – czerwienie, burgundy, miedź i róż robią swoje, zanim liście z czasem dojrzeją i zazielenią się.
  • Wiosną kwitnie jak mały wariat – liczne, zwisające grona dzwonkowatych kwiatów wyglądają jak miniaturowe konwalie zawieszone na krzewie.
  • Pasuje do ogrodów kwaśnolubnych – szczególnie dobrze dogaduje się z różanecznikami, azaliami, wrzosami i innymi przedstawicielami rodziny wrzosowatych.
  • Rośnie powoli – nie musisz co dwa lata negocjować z sekatorem, kto tu właściwie zarządza ogrodem.
  • Dobrze wygląda przez większą część roku – i właśnie dlatego nie jest jedynie sezonową dekoracją.

Pieris ma jeszcze jedną zaletę: nie próbuje być wszystkim naraz. Nie udaje palmy, nie udaje bambusa, nie robi za żywopłot wielkości autobusu. Jest po prostu bardzo dekoracyjnym, zimozielonym krzewem o świetnych liściach, ciekawych przyrostach i charakterystycznym kwitnieniu. I tyle wystarczy.

Gdzie posadzić pierisa japońskiego w ogrodzie?

Pieris świetnie odnajdzie się tam, gdzie ogród ma trochę więcej charakteru niż „trawnik + tuja + kostka brukowa”.

Posadź go:

  • obok różaneczników i azalii;
  • wśród wrzosów i innych roślin kwaśnolubnych;
  • w półcienistym zakątku ogrodu;
  • w ogrodzie leśnym lub inspirowanym Japonią;
  • jako pojedynczy, mocny akcent wśród zieleni;
  • przy tarasie lub ścieżce, gdzie można oglądać jego młode, kolorowe przyrosty z bliska;
  • w donicy, jeśli chcesz mieć pełną kontrolę nad podłożem i nie masz ochoty prowadzić wojny pozycyjnej z własną ziemią.

Pieris japoński jest szczególnie ciekawy w kompozycjach z roślinami o różnych fakturach. Jego błyszczące liście z białymi akcentami dobrze kontrastują z delikatniejszymi paprociami, trawami czy roślinami wrzosowatymi, a czerwone młode przyrosty robią za naturalny punkt skupiający wzrok.

Jak uprawiać pierisa japońskiego?

Pieris nie jest trudny. Pieris jest po prostu konkretny. Daj mu to, czego potrzebuje, a będzie rosnąć bez większych dramatów. Spróbuj posadzić go w przypadkowej ziemi, podlewać wapienną kranówką i liczyć na to, że „jakoś to będzie”, a bardzo szybko przekonasz się, że rośliny też potrafią być pamiętliwe.

  • Stanowisko: najlepiej półcień, jasne miejsce i osłona przed zimnym, wysuszającym wiatrem. Pieris nie potrzebuje patelni pełnej słońca, żeby wyglądać dobrze. Wręcz przeciwnie — w półcieniu jego liście zachowują świeży wygląd, a podłoże wolniej wysycha. Poranne słońce? Bardzo dobrze. Całodzienne smażenie przy południowej ścianie? Można, ale wtedy podlewaj go tak, jakbyś miał(a) wobec niego jakieś zobowiązania.
  • Gleba: kwaśna, próchniczna, żyzna i przepuszczalna. I tutaj nie ma miejsca na kreatywność. Pieris należy do rodziny wrzosowatych i chce mieszkać w kwaśnym podłożu. Ziemia wapienna jest dla niego mniej więcej tym, czym piasek w oku — może nie zabije od razu, ale zdecydowanie nie poprawi nastroju. Najlepiej sprawdzi się gotowe podłoże dla różaneczników, azalii i innych roślin kwasolubnych.
  • Podlewanie: regularne i rozsądne. Pieris lubi wilgotne podłoże, ale nie chce mieć korzeni permanentnie zanurzonych w wodzie. Szczególnie pilnuj młodej sadzonki po posadzeniu oraz podlewania podczas upałów i dłuższych okresów bez deszczu. Zasada jest prosta: ziemia ma być wilgotna, nie ma przypominać ani pustyni, ani stawu.
  • Woda: tutaj dochodzimy do tematu, który potrafi po cichu zepsuć całą imprezę. Bardzo twarda, wapienna woda nie jest najlepszym przyjacielem pierisa. Regularne podlewanie nią może stopniowo podnosić pH podłoża, czyli robić dokładnie to, czego ten krzew sobie nie życzy. Jeśli masz wodę bardzo twardą, deszczówka będzie dla pierisa znacznie lepszym wyborem. On doceni, Ty zaoszczędzisz sobie później diagnozowania, dlaczego liście nagle wyglądają jak po ciężkim poniedziałku.
  • Ściółkowanie: tak, zdecydowanie. Warstwa kory sosnowej albo innego odpowiedniego materiału organicznego pomoże utrzymać wilgoć, ograniczy nagrzewanie i przesychanie podłoża oraz pomoże utrzymać kwaśne środowisko przy korzeniach. Czyli kilka centymetrów ściółki może oszczędzić Ci później sporo biegania z konewką. Pieris nie podziękuje słownie. Jest krzewem. Ale zauważysz różnicę.
  • Cięcie: bez obsesji. Pieris rośnie powoli i z natury tworzy całkiem zgrabny krzew, więc nie potrzebuje corocznego strzyżenia jak żywopłot pod linijkę. Usuń uszkodzone, chore albo źle skierowane pędy, a po kwitnieniu możesz wyciąć przekwitłe kwiatostany. Jeśli krzew zacznie z czasem wymykać się z założeń kompozycji, można go delikatnie skorygować. Sekator jest narzędziem, nie religią.
  • Zimowanie: dorosły pieris jest zimozielony i całkiem odporny, ale młoda sadzonka nie ma jeszcze doświadczenia w walce z polską zimą. W pierwszych latach warto zabezpieczyć przede wszystkim korzenie i stanowisko przed zimnym, wysuszającym wiatrem. Zimozieloność ma bowiem pewien haczyk: liście zostają na roślinie również zimą i nadal tracą przez nie wodę. Jeśli ziemia jest zamarznięta, a wiatr suszy liście, krzew może mieć problem z uzupełnieniem strat. Dlatego jesienna warstwa ściółki i osłona w szczególnie niekorzystnym miejscu to nie przesada, tylko zwykła ogrodnicza przezorność.

Najważniejsze? Kwaśne podłoże, wilgoć bez bagna i trochę ochrony przed ekstremami.

Resztę pieris załatwi sam. Nie jest rośliną dla ludzi, którzy potrzebują codziennie coś przy niej robić. Raczej dla tych, którzy potrafią przygotować dobre warunki, a potem nie przeszkadzać roślinie w byciu rośliną.

I naprawdę — nie sadź go w wapiennej ziemi „na próbę”. To nie eksperyment naukowy. To po prostu bardzo powolny sposób na zmarnowanie sadzonki.

Co dostajesz?

Sadzonkę pierisa japońskiego Little Heath o wysokości 10–15 cm (mierzonej bez doniczki) w doniczce P8. To młoda roślina, która dopiero zaczyna swoją karierę, ale ma przed sobą bardzo przyzwoitą przyszłość. Z czasem może zamienić się w gęsty, zimozielony krzew, który będzie ozdobą ogrodu nie tylko podczas kwitnienia. 

Mały teraz. Bezczelnie dekoracyjny później. Tylko posadź go w kwaśnym podłożu. Bo pieris naprawdę ma swoje zasady. I akurat w tej kwestii warto go słuchać.

🌱 Jak wyglądają nasze rośliny?

Zależy, kiedy je złapiesz. Każda roślina ma swój zegar biologiczny i nie zamierzamy jej robić botoksu na siłę tylko dlatego, że akurat kliknąłeś/kliknęłaś „kup teraz”. Pod zdjęciem poglądowym zawsze masz info, kiedy fotka została zrobiona – żeby nikt nie był zaskoczony, że bananowiec w styczniu nie wygląda jak z folderu biura podróży.

Nie pędzimy roślin w szklarniach tylko po to, żeby wyglądały „instagramowo”. Takie oszustwa kończą się źle – roślina wyjeżdża z efektem wow, a w Twoim ogrodzie robi efekt „RIP”. My wolimy, żeby do Ciebie trafiła w formie adekwatnej do pory roku i żeby żyła dłużej niż Twoja ostatnia dieta cud.

Dodatkowo – bo ogrodnictwo to nie pokaz mody, tylko biologia – część roślin przechodzi u nas regularne zabiegi pielęgnacyjne. Wiosną krzewy i pnącza są przycinane, żeby się lepiej zagęszczały i rozkrzewiały, a trawy ozdobne są ścinane na kilka-kilkanaście centymetrów od ziemi, żeby mogły wystartować w sezonie z nową, zdrową masą liści. Innymi słowy: czasem zobaczysz roślinę po fryzjerze. I dobrze – to znaczy, że robimy to, co dla niej najlepsze.

Zdarza się też coś bardzo przyziemnego: kartony mają swoje granice tolerancji. Jeśli roślina jest zbyt wysoka, może zostać delikatnie przycięta przed wysyłką, o ile gatunek dobrze to znosi. Nie robimy tego z kaprysu ani dla sportu – po prostu roślina w całości nie zmieści się w pudełku, a teleportacji jeszcze nie opanowaliśmy.

💡 Kilka faktów do przyjęcia na klatę:

  • Drzewa i krzewy wczesną wiosną i późną jesienią = bezlistny szkielet. Tak, to normalne.
  • Większość bylin i traw pod koniec jesieni i na starcie wiosny udaje, że ich nie ma. W rzeczywistości chowają się pod ziemią i w sezonie odbijają z korzenia.
  • Niektóre egzotyki – np. bananowce, passiflory czy kolokazje – bywają przycięte na zimowanie. Nie, nie z nudów. To zabieg, który pozwala im wrócić w sezonie w pełnej krasie zamiast zamienić się w kompost.
  • Wiosną krzewy i pnącza mogą być przycięte, żeby się lepiej zagęszczały, a trawy ozdobne – ścięte przy ziemi, bo tak wygląda ich standardowy start w nowym sezonie.

Dlaczego od nas?

Bo rośliny z marketu to jak randka z Tindera: na zdjęciu bomba, w realu zwiędły liść i trauma. U nas wszystko na legalu – zero filtrów, tylko czysta jakość i dobra genetyka. Nie chcemy mięczaków. I nie wysyłamy byle czego.

Wysyłka?

Rośliny wysyłamy od poniedziałku do czwartku. Bo pieris japoński to nie kartofel – nie rzucamy go na sortownię tuż przed weekendem. Piątek? Możemy, ale nie będziemy z siebie dumni.

CV rośliny

Pieris japoński, czyli zimozielony krzew, który wygląda niewinnie, dopóki nie zaczniesz traktować go jak zwykłego ogrodowego krzaka

Imię i nazwisko
Pieris japoński – elegancki zimozielony krzew, który przez cały rok wygląda, jakby miał coś do załatwienia. Wiosną wypuszcza efektowne młode przyrosty w czerwieni, różu lub miedzi, później zakłada ciemnozieloną garderobę z białymi akcentami, a na dokładkę obsypuje się białymi dzwoneczkami. Nieźle jak na kogoś, kto przez resztę sezonu po prostu rośnie i wygląda.

Alias naukowy
Pieris japonica. Rodzina wrzosowate (Ericaceae), czyli botaniczna ekipa o bardzo konkretnych wymaganiach glebowych. Pieris nie negocjuje w kwestii pH gleby. Ma być kwaśno. Wapno może sobie zostać gdzie indziej i wszyscy będą z tego zadowoleni.

Pochodzenie
Japonia, Tajwan i wschodnie Chiny. Naturalnie rośnie w górskich lasach, gdzie ma światło przefiltrowane przez korony drzew, wilgotne podłoże i znacznie mniej powodów do stresu niż krzew posadzony przy polskim podjeździe z kostki brukowej.

Specjalizacja zawodowa
Całoroczne robienie dobrego wrażenia. Zimozielone liście zapewniają mu obecność na rabacie również wtedy, gdy większość ogrodu wygląda, jakby ktoś wyłączył światło. Wiosną dorzuca młode przyrosty w intensywnych odcieniach czerwieni, różu lub miedzi, a później pojawiają się zwisające grona drobnych, dzwonkowatych kwiatów. Pieris nie ma jednego sezonu pokazowego. On ma kilka zmian.

Warunki pracy (uprawa)
Najlepiej półcień, miejsce osłonięte i bez piekarnika przy południowej ścianie budynku. Może rosnąć w większej ilości światła, ale wtedy trzeba pilnować wilgotności podłoża, bo zimozielony krzew na pełnej patelni ma dokładnie tyle sensu, co jedwabna koszula na budowie. Podłoże powinno być kwaśne, próchniczne, przepuszczalne i umiarkowanie wilgotne. Drenaż tak, bagno nie.

Oczekiwania i wymagania
Nie jest szczególnie wymagający, jeśli od początku dostanie to, czego potrzebuje. Najważniejsze są kwaśna gleba, odpowiednia wilgotność i ochrona przed przesuszającym słońcem oraz wiatrem. Ściółkowanie korą sosnową bardzo mu służy, a najbardziej smakuje mu nawóz dla roślin kwasolubnych.

Odporność psychiczna (mrozoodporność)
Całkiem przyzwoita. Pieris jest zimozielony i w polskim klimacie może spokojnie zimować w gruncie, ale młode rośliny warto zabezpieczyć, szczególnie na stanowiskach narażonych na zimowy wiatr i słońce. Bo problemem nie zawsze jest sam mróz. Zimą liście nadal tracą wodę, a korzenie w zamarzniętej glebie niekoniecznie mają ochotę ją dostarczać. Roślina może więc wyglądać na całkiem żywą, a jednocześnie prowadzić wewnętrzną walkę o przetrwanie. Jak większość ludzi w styczniu, tylko bardziej zielona.

Doświadczenie i umiejętności (pokrój i wzrost)
Tworzy gęsty, rozgałęziony krzew o eleganckiej sylwetce. W zależności od odmiany może osiągać około 1–3 m wysokości, choć wiele odmian ogrodowych pozostaje znacznie bardziej kompaktowych. Rośnie raczej spokojnie. Nie jest typem rośliny, która po dwóch sezonach próbuje przejąć działkę, garaż i stosunki dyplomatyczne z sąsiadem. Pieris buduje formę powoli, ale za to ma ją przez cały rok.

Ciekawostki z życia prywatnego
Pieris ma jeden z ciekawszych sposobów na przyciąganie uwagi bez robienia z siebie choinki. Nowe liście często pojawiają się w intensywnych, czerwonych lub miedzianych kolorach, a dopiero później zielenieją. Krzew wygląda wtedy, jakby ktoś właśnie podkręcił mu nasycenie. Kwiaty przypominają miniaturowe konwalie i zwisają z pędów w długich gronach. Przy dobrych warunkach jest ich naprawdę sporo, więc wiosenny pokaz nie kończy się na kilku smutnych dzwoneczkach gdzieś pod liściem.

Pieris należy do rodziny wrzosowatych, a ta rodzina ma dość jasne stanowisko w sprawie zasadowej gleby: nie, dziękujemy. Jeśli podłoże jest zbyt zasadowe, roślina może mieć problemy z pobieraniem żelaza i innych składników, co szybko odbija się na wyglądzie liści. Zamiast eleganckiego zimozielonego krzewu otrzymujesz więc roślinę, która wygląda, jakby właśnie dowiedziała się, ile kosztuje remont łazienki.

Krótko mówiąc: pieris to jeden z tych krzewów, które potrafią wyglądać dobrze wtedy, gdy ogród ma już serdecznie dość zimy. Zimozielone liście, kolorowe młode przyrosty, kwiaty przypominające konwalie i całkiem elegancka sylwetka. Daj mu kwaśną ziemię, trochę cienia i święty spokój, a odwdzięczy się lepiej niż większość roślin, które wymagają całego terminarza zabiegów pielęgnacyjnych.



Źródła:

https://www.rhs.org.uk/plants/13000/pieris-japonica/details
https://plantfinder.mobot.org/PlantFinderDetails.aspx?kempercode=e680

Pustka. Cisza. Zero recenzji. Przełam tę nudę – bądź pierwszy, który coś tu skrobnął.

Napisz recenzję do tego produktu, a otrzymasz od nas 200 punktów, które będziesz mógł/mogła wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Dotyczy to tylko Klientów zalogowanych i zarejestrowanych w naszym sklepie.

Jakośc naszych roślin

Jakość naszych roślin

W Exotic Factory rośliny nie trafiają do sprzedaży dlatego, że coś akurat było zielone i stało pod ręką. Każda sadzonka zanim ruszy w świat, spędza trochę czasu w doniczce i robi jedną bardzo ważną rzecz: buduje porządny system korzeniowy. Taki prawdziwy. Nie „na słowo honoru”. Nasze rośliny powstają w polskiej produkcji i od pierwszych dni życia funkcjonują w normalnym klimacie. Dlatego wiosenne humory pogody, letnie upały czy zima z ambicjami arktycznymi nie są dla nich egzotyczną przygodą. To po prostu część życia. O kondycję roślin dbamy na każdym etapie uprawy, a zdrowotność produkcji pozostaje pod nadzorem Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN). Inspektorzy regularnie kontrolują naszą szkółkę, więc jakość naszych roślin nie opiera się wyłącznie na optymizmie i dobrej energii wszechświata.

Bezpieczne pakowanie

Bezpieczne pakowanie

Nasze rośliny nie wyruszają w podróż zapakowane „na szybko”, w stylu karton, trochę nadziei i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Każda sadzonka przed wysyłką przechodzi mały rytuał przygotowawczy. Doniczka jest stabilizowana, podłoże zabezpieczane, a sama roślina unieruchamiana tak, żeby w trakcie transportu nie próbowała wykonywać akrobatycznych figur wewnątrz kartonu. Roślina ma dotrzeć dokładnie w takim stanie, w jakim opuściła naszą szkółkę – bez niespodzianek i bez botanicznych puzzli do samodzielnego składania. A skoro już o podróży mowa — każda roślina ma również paszport rośliny, więc nie przemieszcza się po Polsce incognito. Dokument potwierdza jej pochodzenie i zdrowotność, a przy okazji pokazuje, że to nie jest anonimowa zielona istota z nieznanego źródła, tylko pełnoprawny obywatel świata roślin z oficjalnymi papierami.

USTAWIENIA PLIKÓW COOKIE
Chcemy, żeby nasza strona działała jak marzenie – dlatego korzystamy z plików cookie. Dzięki nim uczymy się, co lubisz, a czego nie, i dostosowujemy się do Twoich kaprysów. Masz pełną kontrolę – wystarczy, że pogrzebiesz w ustawieniach swojej przeglądarki i powiesz „sprawdzam” tym ciasteczkom. Bo wolność wyboru to też nasza bajka.
Te ciasteczka są zawsze włączone, bo bez nich ten cały sklep by nie działał. Pamiętają Cię podczas jednej sesji albo – jeśli chcesz – nawet między kolejnymi wizytami. Dzięki nim koszyk nie zamienia się w koszmar, a zamówienie leci gładko. Do tego pilnują bezpieczeństwa i pomagają nam trzymać się prawa, bo nikt tu nie lubi problemów. Bez nich – bye bye wygodne zakupy.
Pliki cookie funkcjonalne – nasi marketingowi słudzy. Te ciasteczka pomagają nam robić więcej zamieszania na Twoją korzyść – poprawiają skuteczność marketingu i dostosowują go do Twoich kaprysów. Zapamiętują, co kliknąłeś/kliknęłaś, co wybrałeś(-aś) i jakie masz preferencje, żeby następnym razem nie trzeba było Cię męczyć od nowa. Krótko: działają tak, żebyś czuł(a) się jak król/królowa, a nie jak marionetka.
Pliki analityczne cookie – nasi anonimowi szpiedzy. Te ciasteczka zbierają anonimowe dane o tym, jak odwiedzający wchodzą w interakcję z naszym sklepem. Mierzą ilość wizyt i śledzą, skąd wpadacie. Dzięki temu możemy raportować, co się dzieje na stronie i poprawiać jej działanie, żebyś miał(a) wygodę podczas zakupów. Wszystko bez podglądania Twojej historii przeglądania – tylko suche fakty o tym, jak grasz u nas.
Pliki cookie reklamowe – nasi marketingowi snajperzy. Służą do promowania wybranych usług, produktów i wydarzeń, które mogą Cię zainteresować. Dlatego możemy wyświetlać reklamy naszego sklepu także w innych serwisach — tam, gdzie najczęściej się kręcisz. Ich zadaniem jest sprawić, żeby reklamy trafiały w sedno Twoich preferencji, a nie męczyły Cię tymi samymi powtórkami. Spokojnie, to nie spam – tylko info o tym, co nowego i ciekawego u nas w Exotic Factory.
ZATWIERDZAM
Korzystasz? To znaczy, że zgadzasz się na ciasteczka. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do naszej polityki plików cookie — tam mamy wszystko rozpisane.
USTAWIENIA
ZAAKCEPTUJ TYLKO NIEZBĘDNE
ZGADZAM SIĘ
zamknij
Kontrast
Wielkość tekstu
Wysokość linii
Odstęp liter
Kursor
Skala szarości
Ukryj obrazy
Czytelna czcionka
Wyłączenie animacji
Wyrównanie tekstu
Nasycenie
Podkreśl odnośniki
Czytnik ekranu
Zresetuj wszystkie ustawienia