od 16,99 zł
Czas wysyłki:24 godziny (wysyłka od pon. do czw.)
Stan magazynowy:
Wysokość sadzonki (mierzona bez doniczki):3–10 cm
Rozmiar doniczki:P8
Stanowisko:półcień, w pomieszczeniach wymaga jaśniejszego stanowiska
Gleba:żyzna, przepuszczalna, w sezonie stale lekko wilgotna
Docelowa wysokość:20 cm
Kwitnienie:od czerwca do przymrozków
Mrozoodporność:–3°C
Zimowanie:w postaci bulw w chłodnym miejscu; można próbować zimować w temp. pokojowej
Sprawdź, jak pakujemy rośliny do wysyłki:tutaj
Darmowe wsparcie w uprawie:kupując tę roślinę, otrzymujesz 60 dni wsparcia w uprawie
Kupujesz tę roślinę i na konto wpada 15 punktów. Niby drobiazg, ale od takich drobiazgów zaczynają się zniżki na kolejne zakupy w naszym zielonym sklepie. Warunek? Musisz być zalogowanym Klientem. Inaczej system udaje, że Cię nie zna. Więcej o programie lojalnościowym dowiesz się > tutaj <

Szczawik purpurowy wygląda tak, jakby ktoś wziął klasyczną koniczynę, wrzucił ją do alternatywnej rzeczywistości i powiedział: „dodajmy dramatyzmu”. Efekt? Głęboko purpurowe liście przypominające stado egzotycznych motyli i cała roślina wyglądająca bardziej jak designerska dekoracja niż coś, co normalnie stoi na parapecie obok rachunków i kota śpiącego w doniczce.
Kolor tego szczawika jest absurdalnie dobry. Nie „lekko bordowy”. Nie „z nutą purpury”. Tylko konkretny, głęboki, ciemnofioletowy odcień, który sprawia, że nawet zwykła biała osłonka zaczyna wyglądać jak element świadomie zaprojektowanego wnętrza.
A potem dochodzi jeszcze ten jego mały biologiczny teatrzyk.
Liście otwierają się rano i zamykają wieczorem, jakby roślina codziennie podejmowała dramatyczną decyzję o zakończeniu aktywności zawodowej. Za pierwszym razem człowiek wpada w panikę, że zwiędła. Po kilku dniach orientuje się, że szczawik po prostu ma więcej rytuałów niż część ludzi przed snem.
Na dodatek między purpurowymi liśćmi pojawiają się białe kwiaty. I wtedy całość wygląda tak dobrze, że człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego ludzie kupują rośliny „dla estetyki”, a potem nagle mają w mieszkaniu dżunglę i problemy z miejscem na kawę.
Co najlepsze, cały ten egzotyczny wygląd absolutnie nie idzie w parze z egzotycznymi wymaganiami. Szczawik purpurowy nie zachowuje się jak roślinna diva. Nie potrzebuje codziennego tańca wokół doniczki ani wilgotności kontrolowanej przez NASA.
I chyba właśnie dlatego ludzie tak go lubią. Wygląda efektownie, zachowuje się ciekawie, a przy tym nie robi z uprawy projektu badawczego.
Sadzonkę purpurowego szczawika trójkątnego (Oxalis triangularis) o wysokości około 3–10 cm w doniczce P8.
Zdrową i gotową do dalszego wzrostu. Bez brokatu, bez sztucznego połysku i bez marketingowego „ulepszania zdjęć”. Po prostu roślinę, która wygląda tak dobrze, że ludzie regularnie pytają: „czekaj… ale to jest prawdziwe?”

Zależy, kiedy je złapiesz. Każda roślina ma swój zegar biologiczny i nie zamierzamy jej robić botoksu na siłę tylko dlatego, że akurat kliknąłeś/kliknęłaś „kup teraz”. Pod zdjęciem poglądowym zawsze masz info, kiedy fotka została zrobiona – żeby nikt nie był zaskoczony, że bananowiec w styczniu nie wygląda jak z folderu biura podróży.
Nie pędzimy roślin w szklarniach tylko po to, żeby wyglądały „instagramowo”. Takie oszustwa kończą się źle – roślina wyjeżdża z efektem wow, a w Twoim ogrodzie robi efekt „RIP”. My wolimy, żeby do Ciebie trafiła w formie adekwatnej do pory roku i żeby żyła dłużej niż Twoja ostatnia dieta cud.
Dodatkowo – bo ogrodnictwo to nie pokaz mody, tylko biologia – część roślin przechodzi u nas regularne zabiegi pielęgnacyjne. Wiosną krzewy i pnącza są przycinane, żeby się lepiej zagęszczały i rozkrzewiały, a trawy ozdobne są ścinane na kilka-kilkanaście centymetrów od ziemi, żeby mogły wystartować w sezonie z nową, zdrową masą liści. Innymi słowy: czasem zobaczysz roślinę po fryzjerze. I dobrze – to znaczy, że robimy to, co dla niej najlepsze.
Zdarza się też coś bardzo przyziemnego: kartony mają swoje granice tolerancji. Jeśli roślina jest zbyt wysoka, może zostać delikatnie przycięta przed wysyłką, o ile gatunek dobrze to znosi. Nie robimy tego z kaprysu ani dla sportu – po prostu roślina w całości nie zmieści się w pudełku, a teleportacji jeszcze nie opanowaliśmy.
Bo my nie traktujemy roślin jak towaru z przeceny. One tu żyją w luksusach, a nie walczą o życie jak paprotka w urzędzie gminy. Wysyłamy tylko te, które przeszły selekcję ostrzejszą niż casting do Top Model.
Rośliny wysyłamy od poniedziałku do czwartku, bez filozofii. Rośliny jadą jak VIP-y – szybko, bezpiecznie, z eskortą z tektury.
Pustka. Cisza. Zero recenzji. Przełam tę nudę – bądź pierwszy, który coś tu skrobnął.
Napisz recenzję do tego produktu, a otrzymasz od nas 200 punktów, które będziesz mógł/mogła wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Dotyczy to tylko Klientów zalogowanych i zarejestrowanych w naszym sklepie.

W Exotic Factory rośliny nie trafiają do sprzedaży dlatego, że coś akurat było zielone i stało pod ręką. Każda sadzonka zanim ruszy w świat, spędza trochę czasu w doniczce i robi jedną bardzo ważną rzecz: buduje porządny system korzeniowy. Taki prawdziwy. Nie „na słowo honoru”. Nasze rośliny powstają w polskiej produkcji i od pierwszych dni życia funkcjonują w normalnym klimacie. Dlatego wiosenne humory pogody, letnie upały czy zima z ambicjami arktycznymi nie są dla nich egzotyczną przygodą. To po prostu część życia. O kondycję roślin dbamy na każdym etapie uprawy, a zdrowotność produkcji pozostaje pod nadzorem Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN). Inspektorzy regularnie kontrolują naszą szkółkę, więc jakość naszych roślin nie opiera się wyłącznie na optymizmie i dobrej energii wszechświata.

Nasze rośliny nie wyruszają w podróż zapakowane „na szybko”, w stylu karton, trochę nadziei i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Każda sadzonka przed wysyłką przechodzi mały rytuał przygotowawczy. Doniczka jest stabilizowana, podłoże zabezpieczane, a sama roślina unieruchamiana tak, żeby w trakcie transportu nie próbowała wykonywać akrobatycznych figur wewnątrz kartonu. Roślina ma dotrzeć dokładnie w takim stanie, w jakim opuściła naszą szkółkę – bez niespodzianek i bez botanicznych puzzli do samodzielnego składania. A skoro już o podróży mowa — każda roślina ma również paszport rośliny, więc nie przemieszcza się po Polsce incognito. Dokument potwierdza jej pochodzenie i zdrowotność, a przy okazji pokazuje, że to nie jest anonimowa zielona istota z nieznanego źródła, tylko pełnoprawny obywatel świata roślin z oficjalnymi papierami.