Strona główna » Blog » Jak zimować bananowca Musa basjoo w gruncie? Kompletny poradnik krok po kroku (bez gnicia i rozczarowań)

Jak zimować bananowca Musa basjoo w gruncie? Kompletny poradnik krok po kroku (bez gnicia i rozczarowań)

Autor: Kasia DrobnikData dodania: 09-10-2025
Zimowanie bananowca w polskim ogrodzie brzmi jak kiepski żart? A jednak Musa basjoo potrafi przeżyć zimę w gruncie, pod warunkiem że przestaniesz liczyć na szczęście, a zaczniesz na fizykę, biologię i porządną izolację. W tym wpisie pokazuję krok po kroku, jak przygotować bananowca do zimy bez gnicia, bez strat i bez wiosennego rozczarowania — z ironią, ale bardzo serio. Jeśli chcesz w kwietniu zobaczyć żywy pseudopień zamiast ogrodowej tragedii, to jest tekst dla Ciebie.


Zimowanie bananowca Musa basjoo w gruncie — przewodnik krok po kroku

 

Zimowanie bananowca w polskim gruncie to temat, przy którym Internet dzieli się na trzy obozy:

  • tych, którym „jakoś przeżył”,
  • tych, którym „zgnił, ale może to wina zimy stulecia”,
  • oraz tych, którzy twierdzą, że Musa basjoo to roślina niezniszczalna — zwykle tuż przed tym, jak ich egzemplarz zamienia się w brunatną masę biologicznego rozczarowania.

Prawda, jak zwykle, jest mniej romantyczna i bardziej techniczna: bananowiec nie ginie głównie od mrozu. Bananowiec w gruncie ginie od wilgoci, gryzoni i ludzkiej fantazji. A dokładniej: od złego przygotowania do zimowania, które wygląda „logicznie”, ale w praktyce tworzy idealne warunki do gnicia.

Ten wpis nie jest dla ludzi, którzy chcą spróbować. Jest dla tych, którzy chcą mieć bananowca żywego wiosną.

Pokażę Ci sprawdzony, brutalnie skuteczny sposób zimowania Musa basjoo w gruncie, krok po kroku:

  • dlaczego cięcie pseudopnia to nie akt wandalizmu, tylko warunek przetrwania;
  • czemu folia stretch ratuje roślinę, a nie ją dusi (jeśli wiesz, gdzie ją położyć);
  • jak zbudować styropianową budkę, która izoluje, a nie robi z banana kiszonkę;
  • dlaczego słoma to bohater zimy, a większość alternatyw to sabotaż;
  • jak zabezpieczyć konstrukcję przed myszami, wilgocią i wiatrem, który zimą ma ambicje huraganu
  • i co zrobić wiosną, żeby nie zabić bananowca… radością.

To nie jest „ładny poradnik”. To jest instrukcja przetrwania egzotycznej rośliny w kraju, gdzie zima regularnie sprawdza, kto tu jest amatorem.

Jeśli zrobisz wszystko tak, jak opisano dalej, Twój bananowiec Musa basjoo:

  • nie zgnije;
  • nie zostanie zjedzony przez gryzonie;
  • nie odleci do sąsiada;
  • i wiosną ruszy z liśćmi szybciej, niż przeciętny ogrodnik zdąży napisać na forum: „u mnie nie przetrwał, co zrobiłem źle?”.

A teraz chodź. Będziemy ciąć, izolować i budować bananowi bunkier, jakby od tego zależało jego życie.
Bo zależy.


Spis treści:

1. Przygotowanie bananowca Musa basjoo do zimowania krok po kroku

2. Bonus świąteczny – jak zrobić z bananowca choinkę i nikogo nie zabić

3. Dodatkowe wskazówki, które uratują Ci bananowca i nerwy

4. Podsumowanie, czyli dlaczego to wszystko działa

 

zobacz też inne artykułyZobacz też nasze inne artykuły:

Poradnik dotyczący zimowania bananowców w Polsce

Uprawa bananowców w gruncie

Dlaczego bananowiec płacze?

Jak szybko rośnie bananowiec?



 

musa basjoo rosnący w polskim ogrodzie



PRZYGOTOWANIE BANANOWCA MUSA BASJOO DO ZIMOWANIA KROK PO KROKU

 
przycięcie bananowca do zimowania

1. PRZYCINANIE BANANA: CZYLI JAK UCIĄĆ KOMUŚ GŁOWĘ I NAZYWAĆ TO OPIEKĄ


Nie ma zimowania bez pierwszego, spektakularnego aktu przemocy ogrodniczej: ścięcia pseudopnia. Tak, pseudopnia – bo bananowiec nie ma prawdziwego pnia, ale jeśli chcesz to tłumaczyć sąsiadce, która pyta „Ale to drzewo czy krzak?”, to proszę bardzo. Ja bym nie ryzykowała.

Twój pierwszy krok to przycięcie pseudopnia Musa basjoo po skosie na wysokość 60–80 cm.

Dlaczego po skosie? Bo jak przytniesz na płasko, to wyciekające soki zrobią z tej powierzchni basen, a potem zgniłka. Po skosie – i po temacie.

Pamiętaj:
  • Nie panikuj, gdy banan zacznie „płakać”. On zawsze robi teatr.
  • Możesz przyciąć na dowolną wysokość, jeśli masz moce przerobowe do budowania wysokiego bunkra.
A jeśli masz więcej pseudopni – powtarzasz operację. Możesz poczuć się jak chirurg w polowej sali operacyjnej, tylko bez anestezjologa i z większą ilością błota.

 

przygotowanie bananowca musa basjoo do zimowania

2. ZABEZPIECZENIE GRUNTU FOLIĄ STRETCH, CZYLI JAK ZROBIĆ BANANOWI DOM I JESZCZE GO URATOWAĆ OD ZGNILIZNY


No dobrze. Masz obciętą lalkę voodoo w wersji bananowej. Teraz czas na krok, który odróżnia amatorów od ludzi, którzy wiedzą, co robią (czyli Ciebie, bo czytasz ten wpis): owijasz grunt wokół bananowca folią stretch.
Po co?
Żeby to, co napchasz do budki – słoma, liście, miłość, dobre intencje – nie zamieniło się w mokrą gąbkę, która na wiosnę powie „nara” i zgnije szybciej niż marchewka w piwnicy po zalaniu.

Folia:
  • blokuje wilgoć z podłoża,
  • zapobiega kaprysom pogody,
  • sprawia, że banan nie siedzi w zimowym jacuzzi z pleśnią,
  • przy okazji sprawia, że wyglądasz jak człowiek, który w listopadzie pakuje ogródek do wysyłki kurierskiej.

 

3. CZTERY ŚCIANY ZE STYROPIANU: CZYLI BUDUJEMY BANANOWI APARTAMENT PREMIUM


Teraz część, która robi wrażenie. I na Tobie, i na sąsiadach, którzy właśnie zastanawiają się, czy:

a) budujesz inkubator nuklearny,
b) hodujesz pszczoły mutanty,
c) robisz sobie w ogrodzie escape room.

Budujemy ściany budki ze styropianu. Najlepiej o grubości 5 cm lub 10 cm – w zależności od tego, na ile nienawidzisz myśli o bananie w formie kompostu. Cztery panele styropianowe ustawione w kwadrat, połączone długimi gwoździami. Tak. Gwoździami. Jak w średniowieczu, tylko lepiej.
  • Nie oszczędzaj na styropianie. To nie jest miejsce, gdzie „może być cieniej”.
  • Gwoździe muszą być długie, żeby konstrukcja nie rozjechała się jak Twoje plany noworoczne.
  • Styropian nie musi być piękny. On nie idzie na konkurs Miss Zimowania. On ma izolować.
A jeśli chcesz wyglądać profesjonalnie (z naciskiem na wyglądać) – możesz te ściany mierzyć laserem, poziomicą i innymi gadżetami ludzi, którzy za bardzo lubią Castoramę.

 
 
zabezpieczenie bananowca do zimowania

4. ZABEZPIECZENIE PRZED MYSZAMI – ALBO JAK UTRZYMAĆ BANANOWCA PRZY ŻYCIU, ZANIM ZROBISZ Z NIEGO PRZEKĄSKĘ DLA GRYZONI

Teraz etap, którego nie lubią ludzie o zbyt wrażliwych sercach. Ale jeśli Twoje serce byłoby wrażliwe, to nie uprawiałbyś/uprawiałabyś bananowców w kraju, gdzie w styczniu nie da się otworzyć drzwi od samochodu bez siły fizycznej.

Na dno budki wrzucasz środek na myszy. Dlaczego? Bo zimą myszy:
  • są głodne,
  • są zdesperowane,
  • są pełne złych pomysłów
  • i lubią banany.
Musa basjoo pachnie im jak cieplutki Kinder Bueno. Jeśli nie zabezpieczysz, to w marcu zamiast świeżego, jędrnego pseudopnia zobaczysz coś, co przypomina ścinki po ostrzeniu ołówków.

Środek na myszy musi być:
  • wodoodporny,
  • wabiący,
  • położony w sposób, który nie zaszkodzi psom i kotom.
Nasza wskazówka: rzuć ją na sam dół, pod słomę. Myszy są jak lekarze – leniwe, ale doceniają łatwy dostęp.

 

zabezpieczenie Musa basjoo do zimowania

5. WBIJANIE PALIKÓW, CZYLI ZAKŁADAMY UPRZĄŻ BANANOWI

Styropian to piękny materiał: lekki, izolacyjny, cudowny. I ma jedną wadę: odlatuje przy pierwszym podmuchu, jakby chciał dostać się do Krainy Styropianowych Elfów.

Dlatego Twój kolejny krok to wbicie czterech palików na zewnątrz budki.

Zasada:
  • po jednym paliku na każdej ścianie,
  • ciasno przy styropianie,
  • tak, żeby budka nie ruszyła się, nawet gdyby ktoś obok odpalił fajerwerki klasy „za głośne, żeby było legalne”.
To jest moment, w którym konstrukcja zaczyna przypominać coś między:
  • prymitywnym grobowcem,
  • eksperymentem polowych studentów architektury,
  • a domem dla bananowego króla.
I tak ma być.

 

zabezpieczenie bananowca do zimowania w gruncie

6. SŁOMA. DUŻO SŁOMY. JESZCZE WIĘCEJ SŁOMY.

Teraz punkt kulminacyjny. Wsypujemy słomę. Nie siano. Nie wełnę mineralną (jeśli chcesz, żeby Twój bananowiec wyglądał jak ofiara remontu).
SŁOMĘ.

Dlaczego słoma?
  • Nie chłonie tak obsesyjnie wilgoci.
  • Izoluje jak marzenie.
  • Nie gnije tak szybko, jak większość Twoich planów ogrodowych.
Wsypujesz słomę do budki, ubijasz ręką, kolanem, grabiami albo godnością – czymkolwiek co jeszcze Ci zostało na tym etapie.

Ubicie ma sens:
  • mniej pustych przestrzeni,
  • mniej zimnego powietrza,
  • mniejsza szansa na to, że słoma osiądzie i zrobi bananowi zimowy przeciąg.
Zdjęcie zrobiłam przed dosypaniem ostatniej porcji słomy. Ma być czubato, po kokardkę!

Nasza wskazówka: zrobisz to raz, a potem już do końca zimy będziesz mieć zapach słomy w nosie, włosach i ubraniach. To część rytuału.

 

 
budka dla bananowca w gruncie

7. POKRYWA I OWIJANIE FOLIĄ STRETCH – CZYLI ROBIMY Z BANANA KEBA… EEE… TERMOIZOLACJĘ

Kiedy budka jest pełna słomy po brzegi, czas ją zamknąć. Pokrywa ze styropianu idzie na górę. Może być wycięta idealnie. Może być krzywa, jakbyś ją ciął/cięła z zamkniętymi oczami. Byle trzymała ciepło.

Teraz najpiękniejsza część – owijanie całej budki folią stretch.

Jak bardzo owijamy?
  • bardzo,
  • potem jeszcze bardziej,
  • a potem raz jeszcze, dla pewności i dla satysfakcji.
Budka musi być:
  • szczelna,
  • stabilna,
  • odporna na wiatr, deszcz i sąsiada, który postanowi ją szturchnąć, „bo ciekaw był”.
Efekt końcowy:
  • zero przeciągów,
  • zero dziur,
  • 100% wrażenia, że pakujesz ogromny prezent od Mikołaja.

 

 
    przygotowanie bananowca do zimowania w gruncie

    8. OBSYPANIE BUDKI ZIEMIĄ, CZYLI OSTATECZNE USZCZELNIENIE

    Ostatni etap, który zamyka całą epicką konstrukcję: obsypanie dołu budki ziemią.

    Dlaczego?
    • ziemia uszczelnia i dociąża,
    • zatrzymuje zimne powietrze na zewnątrz,
    • sprawia, że całość wygląda jak mini bunkier, który mógłby przetrwać apokalipsę zombie.
    Ziemia powinna obejmować minimum 10 cm dookoła. Im więcej – tym lepiej.

    Dzięki temu:
    • styropian nie podniesie się,
    • folia nie puści,
    • słoma nie zamieni się w mokrą zupę,
    • bananowiec będzie spał jak królewskie dziecko.

     


      9. ZABEZPIECZENIE BUDKI PRZED PORWANIEM PRZEZ WIART – CZYLI JAK NIE OGLĄDAĆ SWOJEGO BUNKRA NA BANANOWCA NA PŁOCIE SĄSIADA


      Jeżeli myślałeś(-aś), że po owinięciu budki folią możesz odetchnąć, zaparzyć herbatę i poczuć satysfakcję z dobrze wykonanej roboty… to nie. Natura ma w tym miejscu specjalne poczucie humoru. Wiatr zimą to nie jest romantyczny zefirek dmuchający Ci we włosy — to raczej wkurzony turbinowy potwór, który z absolutną radością poderwie Twoją budkę i przeniesie ją do sąsiada, który przez cały sezon powtarzał: „Te palmy to u nas nie urosną”.

      Dlatego właśnie musisz unieruchomić całą konstrukcję. Na szczęście nie w stylu mafii, tylko w stylu zdroworozsądkowego ogrodnika z lekką obsesją kontrolowania każdego atomu w promieniu pięciu metrów.

      Najprostsza, najtańsza i absolutnie genialna metoda:
      • mocny sznurek, najlepiej coś w stylu parcianej linki, a nie anemicznej włóczki z pasmanterii,
      • długie śledzie do namiotu — tak, te same, dzięki którym Twój camping nie odleciał w Beskid Śląski w 2014 roku.
      Jak to zrobić?
      • Prowadzisz sznurek przez górną część budki i w dół po bokach — nie pakujesz budki jak prezentu pod choinkę, bardziej jakbyś próbował(a) spacyfikować hiperaktywnego kangura.
      • Sznurek prowadzisz ukośnie, pod kątem, i napinasz go w dół, wbijając śledzie głęboko w glebę. Tak, głęboko. Zimą nie będziesz biegać po ogrodzie z latarką i wrzeszczeć: „GDZIE JEST MOJA BUDKA?!”, więc lepiej od razu zrobić to porządnie.
      • Dwa śledzie to absolutne minimum, cztery to zdrowy rozsądek, a sześć to pewność, że przetrwa nawet huragan, który w prognozach nazywają „porywisty wiaterek”.
      Efekt?
      Budka stoi stabilnie jak zawodowy ochroniarz pod klubem — nic jej nie ruszy, nic jej nie przesunie, a Twój Musa basjoo zimuje godnie jak egzotyczny król w tropikalnym schronie z polskiego styropianu i słomy.

       
       


      BONUS ŚWIĄTECZNY: JAK ZROBIĆ Z BANANOWCA CHOINKĘ I NIKOGO NIE ZABIĆ


      Tak, to jest ten moment, w którym możesz pójść o krok dalej. Budka z bananowcem jak najbardziej nadaje się do świątecznej dekoracji — i nie, nie jest to herezja ogrodnicza ani objaw sezonowej psychozy.


      Jeżeli masz zbędne lampki bożonarodzeniowe, to:

      • użyj ich do udekorowania domku dla Musa basjoo,
      • pochwal się nim
      • i patrz, jak sąsiedzi próbują zrozumieć, dlaczego Twój bananowiec ma lepszy klimat świąt niż ich salon.
       
       
      budka dla bananowca jako ozdoba świąteczna


       

      Kilka zasad, żeby ta historia nie skończyła się sekcją „działania niepożądane”:


      1. Tylko lampki zewnętrzne (IP44 lub wyżej)

      Nie te z czasów PRL-u, które grzeją się jak farelka i pamiętają jeszcze Wigilię u babci. Lampki LED, odporne na wilgoć i mróz. Chcemy efekt wizualny, nie próbę zwarcia instalacji.


      2. Lampki na zewnątrz budki, nigdy pod folią

      Nie owijamy nimi pseudopnia. Nie wkładamy ich do środka. Nie „dogrzewamy banana prądem”, bo to już inny rodzaj eksperymentu biologicznego. Lampki są dekoracją, nie terapią cieplną.


      3. Luźno, estetycznie, bez napinania

      Budka ma oddychać tam, gdzie powinna, i być szczelna tam, gdzie musi. Lampki mają wyglądać, nie ściskać konstrukcji jak gorset z XIX wieku.


      4. Bonus psychologiczny (czyli po co to w ogóle robić)

      – zimą ogród przestaje wyglądać jak miejsce zbrodni,
      – masz świąteczny klimat bez tandetnego plastiku i igliwia,
      – a banan zyskuje status najbardziej egzotycznej „choinki” w promieniu kilku ulic.


      Efekt końcowy?
      Miniaturowy, podświetlony bunkier, który:

      • chroni Musa basjoo przed zimą,
      • cieszy oko w grudniu, bo przypomina wielki prezent
      • i wygląda dokładnie tak, jakbyś wiedział(a), co robisz — nawet jeśli ktoś zapyta: „A to… co to właściwie jest?” Odpowiedź pozostaje niezmienna i elegancka: „To banan. On zimuje.”
       


      DODATKOWE WSKAZÓWKI, KTÓRE URATUJĄ CI BANANOWCA (I NERWY)

       

      1. Otwieranie budki na wiosnę? POWOLI.

      Wiosną nie zrywaj wszystkiego jak papieru z prezentów świątecznych. Najpierw góra, potem trochę słomy, potem obserwacja.
      Nie wyrzucaj też od razu osłony – polska wiosna jest kapryśna, więc budka może się jeszcze przydać.

       

      2. Nie wkładaj do środka budki żadnych źródeł wilgoci

      Nie dawaj tam też siana, które przerobi się w kompost szybciej niż myślisz. Słoma lub suche liście. Tylko i wyłącznie.

       

      3. Nie owijaj bananowca bezpośrednio w folię

      Chyba że chcesz mieć bananowy kisiel.

       

      4. Budkę można zrobić większą, niż myślisz

      Lepszym rozwiązaniem jest przestrzeń i więcej słomy, a przez to więcej izolacji, niż ścisk i katastrofa.

       

      5. Jeśli budujesz budkę dla bananowca pierwszy raz, przygotuj się na filozoficzne pytania sąsiadów

      „A co tam trzymasz?”
      „A to legalne?”
      „A to będzie rosło?”
      „A czemu to wygląda jak lodówka?”
      Odpowiadaj dumnie:
      „To banan.”
       

       

      PODSUMOWANIE, CZYLI DLACZEGO TO WSZYSTKO DZIAŁA


      Cała ta konstrukcja nie jest ani przesadą, ani ogrodniczym rytuałem ku czci bananowca. To czysta, brutalna logika biologii i fizyki, ubrana w styropian, słomę i folię stretch. Zimowanie Musa basjoo w gruncie działa tylko wtedy, gdy jednocześnie odetniesz roślinę od czterech największych wrogów polskiej zimy: wilgoci, mrozu, ruchu powietrza i gryzoni. I dokładnie to robi ta budka.

      Izolacja od gruntu sprawia, że izolacyjne wypełnienie budki nie ciągnie wilgoci od nasiąkniętej wodą gleby, która zimą działa jak lodówka ustawiona na tryb „zgnilizna”. Odcięcie od powietrza eliminuje przeciągi i nagłe skoki temperatury, które potrafią zabić szybciej niż sam mróz. Kontrola wilgoci sprawia, że wnętrze budki nie zamienia się w kompostownik, a słoma izoluje zamiast fermentować. Zabezpieczenie przed gryzoniami usuwa ostatni element losowości — bo nawet najlepiej ocieplony banan nie wygra z głodną myszą, która uznała go za zimowy catering.

      Efekt końcowy nie jest magiczny. Jest przewidywalny.

      W kwietniu nie odsłaniasz gnijącej masy ani czegoś, co wygląda jak biologiczny błąd systemu. Odsłaniasz jędrny, zdrowy pseudopień, który dokładnie wie, co ma robić, gdy tylko temperatura pozwoli. Nowy liść pojawia się szybko, wzrost rusza dynamicznie, a cały bananowiec startuje w sezon bez opóźnień i bez traum z dzieciństwa spędzonego pod ziemią.

      Musa basjoo odwdzięcza się tak, jak potrafi najlepiej: gigantycznymi liśćmi, tropikalnym klimatem i obecnością, której nie da się zignorować. To nie jest roślina tła. To roślina, która stoi w ogrodzie i komunikuje: „tak, wiem, że to Polska — i co z tego?”

      Najważniejsze jednak jest to, że zimą żyje. Nie „jakoś przeżywa”. Nie „może odbije”. Żyje, bo zamiast liczyć na łut szczęścia, zbudowałeś(-aś) mu fortecę.

      I właśnie dlatego to działa.



      Źródło: doświadczenia własne Kasi Drobnik, właścicielki Exotic Factory
       
       
       
       

      Przejdź do strony głównejWróć do kategorii Blog

      Poznaj naszą ofertę

      USTAWIENIA PLIKÓW COOKIE
      Chcemy, żeby nasza strona działała jak marzenie – dlatego korzystamy z plików cookie. Dzięki nim uczymy się, co lubisz, a czego nie, i dostosowujemy się do Twoich kaprysów. Masz pełną kontrolę – wystarczy, że pogrzebiesz w ustawieniach swojej przeglądarki i powiesz „sprawdzam” tym ciasteczkom. Bo wolność wyboru to też nasza bajka.
      Te ciasteczka są zawsze włączone, bo bez nich ten cały sklep by nie działał. Pamiętają Cię podczas jednej sesji albo – jeśli chcesz – nawet między kolejnymi wizytami. Dzięki nim koszyk nie zamienia się w koszmar, a zamówienie leci gładko. Do tego pilnują bezpieczeństwa i pomagają nam trzymać się prawa, bo nikt tu nie lubi problemów. Bez nich – bye bye wygodne zakupy.
      Pliki cookie funkcjonalne – nasi marketingowi słudzy. Te ciasteczka pomagają nam robić więcej zamieszania na Twoją korzyść – poprawiają skuteczność marketingu i dostosowują go do Twoich kaprysów. Zapamiętują, co kliknąłeś/kliknęłaś, co wybrałeś(-aś) i jakie masz preferencje, żeby następnym razem nie trzeba było Cię męczyć od nowa. Krótko: działają tak, żebyś czuł(a) się jak król/królowa, a nie jak marionetka.
      Pliki analityczne cookie – nasi anonimowi szpiedzy. Te ciasteczka zbierają anonimowe dane o tym, jak odwiedzający wchodzą w interakcję z naszym sklepem. Mierzą ilość wizyt i śledzą, skąd wpadacie. Dzięki temu możemy raportować, co się dzieje na stronie i poprawiać jej działanie, żebyś miał(a) wygodę podczas zakupów. Wszystko bez podglądania Twojej historii przeglądania – tylko suche fakty o tym, jak grasz u nas.
      Pliki cookie reklamowe – nasi marketingowi snajperzy. Służą do promowania wybranych usług, produktów i wydarzeń, które mogą Cię zainteresować. Dlatego możemy wyświetlać reklamy naszego sklepu także w innych serwisach — tam, gdzie najczęściej się kręcisz. Ich zadaniem jest sprawić, żeby reklamy trafiały w sedno Twoich preferencji, a nie męczyły Cię tymi samymi powtórkami. Spokojnie, to nie spam – tylko info o tym, co nowego i ciekawego u nas w Exotic Factory.
      ZATWIERDZAM
      Korzystasz? To znaczy, że zgadzasz się na ciasteczka. Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj do naszej polityki plików cookie — tam mamy wszystko rozpisane.
      USTAWIENIA
      ZAAKCEPTUJ TYLKO NIEZBĘDNE
      ZGADZAM SIĘ
      zamknij
      Kontrast
      Wielkość tekstu
      Wysokość linii
      Odstęp liter
      Kursor
      Skala szarości
      Ukryj obrazy
      Czytelna czcionka
      Wyłączenie animacji
      Wyrównanie tekstu
      Nasycenie
      Podkreśl odnośniki
      Czytnik ekranu
      Zresetuj wszystkie ustawienia